Ngu
Epis Dym Knf
3:23Rok 88 przybieram ludzką postać Jeszcze nie wiem czemu będę musiał sprostać Jeszcze nie wiem czym są chore emocje Będąc tylko bezzawistnym noworodkiem Robię szybki transfer do liczby 31 I tak powstaje atomowe uderzenie Siedzę w domu otoczony w tej muzyce Nie znam jej składni ale dobrze ją słyszę Pokój wystarczy bym posiał energię Emocjonalne bogactwo rodziło się w biedzie W trakcie postępów własnego progresu Spokój narodził się w sumie wszystkich stresów Nie stronię od dresu szanuje te szaty To część historii jak odwyk I kraty Jak wojsko rodzina śmierć oraz smutek Jak to że kiedyś też byłem głupcem Mówili Dawid za małolata A później Epis I inna szata Czas nastolatka I nagły transfer Każde wspomnienie dla mnie coś warte Zaliczył parter wyszedł na prostą Droga na szczyt przez drogą żałosną Kochajmy mocno nie płaczmy zbyt wiele Życie to prosta nie okrążenie Świadoma świadomość człowieka wyzwala Z niepewności do pewnego stadia Cała formacja atomów mego ciała Dziś w jednym szyku jak jak jedna fala Jak ta falanga choć jeden człowiek Tylko ma w sobie energii morze Może ja przeczę tym dawnym latom Zrozumiałem gdy żegnałem się z tatą Że czas wciąż płynie od pierwszej iskry Po pierwsze gwiazdy I ich przebłyski Postawił śmierci ich narodziny Nic się nie przejmuj korzystaj z chwili Korzystaj z życia olać czas ziemski Wtedy nie będziesz czuł żadnej presji Choć klimat miejski zrobił już swoje To czas na zmiany bo ja zmian się nie boję Mówili Dawid za małolata A później Epis I inna szata Czas nastolatka I nagły transfer Każde wspomnienie dla mnie coś warte Zaliczył parter wyszedł na prostą Droga na szczyt przez drogę żałosną Kochajmy mocno nie płaczmy zbyt wiele Życie to prosta nie okrążenie Znów się przenoszę na pętlę bitu Bo nie potrafię okiełznać zachwytu Wspominam czasy znasz mnie już z tego Że pierwszy kielon to szedł z moim kolegą Że 5 płyta zyska nie straci Że znów nakarmię głodnych słuchaczy Że są wariaty I są przegrańcy Ja ci pomogę jak masz wrócić na tarczy Chcesz ze mną tańczyć ja nie potrafię Nie chcę muzyki sprzedać za papier Chcę byś docenił I poszedł za mną Transfer jest w górę ty idziesz na dno Ja już tam byłem przegrany wariat W parku po zmroku wódka I ławka Stuff i wysepka I droga z piekła Transfer do żywych zaczynam spektakl Mówili Dawid za małolata A później Epis I inna szata Czas nastolatka I nagły transfer Każde wspomnienie dla mnie coś warte Zaliczył parter wyszedł na prostą Droga na szczyt przez drogę żałosną Kochajmy mocno nie płaczmy zbyt wiele Życie to prosta nie okrążenie